Przeskocz do głównej zawartości
Identyfikator
R17t003
Data
Tytuł
EKSCENTRYCZNE RZECZY
Etykiety

EKSCENTRYCZNE RZECZY

Opis

Artur Kujawa rozmawia z Mikołajem Zielińskim

Tekst

Mikołaj Zieliński: Czy uważasz, że klub Mózg na ciebie w jakiś sposób wpłynął? Jeśli tak - w jaki? Jak to postrzegasz?

Artur Kujawa: Wpłynął na tyle, że jest miejscem, w którym mogę się zarówno spotkać ze znajomymi, ale nie wyjść z tego spotkania z gołymi rękoma. Mogę z nimi tutaj tworzyć różne rzeczy, poznawać inspirujące rzeczy i wszystko to razem zmieszać w jedność. Zarówno odpocząć, jak i coś z tego wynieść. Jak na mnie wpłynął klub Mózg? Chyba jedynie pozytywnie.

M. Z.: Wiem o tym, że to nie jest łatwe pytanie. Chodzi mi właściwie o to czy to miejsce wpłynęło na ciebie na tyle, że możesz o tym mówić. To jest zasadnicze pytanie.

A. K.: Z czysto praktycznego punktu widzenia, postanowiłem zostać w tym mieście na studia. Wiedziałem, że jest tu takie miejsce, do którego zawsze mogę się udać i w którym będę się czuł jak w drugim domu. Dlatego postanowiłem zostać w Bydgoszczy. A czy mogę mówić, że na mnie wpłynął? Tak – i to mówię zawsze i wszędzie – że bez Mózgu na pewno bym nie był tu, gdzie jestem teraz. Na pewno bym nie umiał stworzyć takich rzeczy, jakie tworzę teraz i inaczej patrzę przez to miejsce, przez tych ludzi, którzy tworzą to miejsce, na to co mnie otacza. Mówię przede wszystkim o Łukaszu Jędrzejczaku.

M. Z.: Oczywiście. Być może do tego człowieka jeszcze wrócimy, ale to będzie osobna z nim rozmowa, która zapewne się odbędzie. To natomiast, co mnie interesuje oraz powód, dla którego w zasadzie te rozmowę prowadzimy, to fakt, że bądź co bądź jesteś dla mnie przedstawicielem tak zwanego młodego pokolenia, które jest zaangażowane w działalność tego klubu. Jak według ciebie Mózg jest postrzegany przez twoich równieśników lub ludzi, z którymi przebywasz? Mam tu na myśli nawet niekoniecznie tych, którzy tu przychodzą.

A. K.: Na pewno jako miejsce pewnego rodzaju wolności, bo tutaj nie ma jakiegoś takiego skrępowania i narzuconych szablonów, do których wszyscy muszą się dostosowywać. Tutaj panuje mniejsza lub większa – w zależności od sytuacji, momentu, w którym się ten klub znajduje – wolność. Każdy, który tworzy może tutaj takiej wolności zaznać, pokazać się. Mówiąc też z punktu widzenia muzycznego – możemy tutaj probować nowych rzeczy. Ja mogę robić to z przyjacielem Tomkiem. Tutaj możemy się pokazać. Tutaj zawsze dostaniemy jakąś opinię na temat tego, co tworzymy. Tak my to widzimy.

M. Z.: Rozumiem. Zapytam cię jeszcze o najwcześniejsze wspomnienie związane z tym miejscem. Jak sięgasz pamięcią - co przychodzi ci na myśl?

A. K.: Na pewno słyszałem, jak miałem ze trzynaście, czternaście lat o tym miejscu, że tutaj lubią być pokazywane ekscentryczne rzeczy, typu jakiś koncert na odkurzacze, o którym kiedyś słyszałem. Podobno było to miejsce nietypowe. Taki punkcik na mapie Bydgoszczy, że nawet jak ktoś nie wie dokładnie gdzie to jest, to słyszał o tym miejscu, że jeśli ma się dziać coś innego, to w Mózgu. Jak szukamy wrażeń innych niż takie typowe w zwykłych klubach, to szukamy raczej w Mózgu.

M. Z.: Pewnie nie pamiętasz, kto ci o tym powiedział lub w jaki sposób taka informacja do ciebie dotarła?

A. K.: Na pewno ktoś ze starszego pokolenia. Młodsi zaczęli się interesować klubem, gdy rozwinęła się tutaj cała scena elektroniczna. Moje pierwsze świadome przyjście, to był właśnie Bromberg Calling. Tak, tak to wyglądało.

M. Z.: Jeszcze inna kwestia – jakie twoim zdaniem znaczenie ma już ponaddwudziestotrzyletnia działalność Mózgu dla lokalnej społeczności w tym mieście?

A. K.: Ostatnio jak tu przyjechał jeden zespół z Warszawy i siedzieliśmy w garderobie, mówili, że w ciągu wielu lat, podczas których koncertowali i działali jako zespół, nie spotkali jeszcze takiego miejsca, gdzie oprócz tego, że jest scena, na której można zagrać, to są ludzie związani z tym miejscem, którzy tutaj też cały czas działają i wszystko się jakby kręci w piwnicach, w garderobach, na sali. Mówili, że czuć magię tego miejsca i myślę, że tak może być ten klub odbierany przez ludzi, ktorzy grają – że tu jest jakaś taka silna, związana ze sobą społeczność, która to miejsce współtworzy i na pewno to jest siłą tego miejsca. Jak Mózg może być odbierany w mieście? Tego nie wiem. Ciężko by mi było ze środka się wypowiedzieć...

M. Z.: ...Trzeba by było zrobić sondę, choć ja w zasadzie trochę taką rozbudowaną sondę właśnie robię...

A. K.: Na pewno łatwiej zobaczyć to z zewnątrz, wypowiedzieć się słowami innych ludzi. Widać siłę tego miejsca w ludziach, którzy tu siedzą, działają w tym miejscu i są z nim związani. Myślę, że jest ono na tyle nieodłącznym punktem na mapie miasta, że po prostu nikt się nad tym jeszcze nie zastanawiał. Dopiero jakby tego miejsca zabrakło, to by wszyscy zapłakali i wtedy by poczuli, jak to jest stracić nogę.

M. Z.: No tak. Powiedz mi jeszcze - dokąd zmierzasz? Jakie są twoje plany? Czy widzisz jednoznacznie kierunek, w którym dążysz?

A. K.: Myślę i mam szczerą nadzieję, że jesteśmy i będziemy tutaj, i to nigdy nie zginie – mówiąc tak tutaj ładnie i górnolotnie. Na pewno widoczne są dwa fronty, czyli najstarsze pokolenie z muzyką improwizowaną, yassową, dżezową i pochodnymi, jest ta elektronika, która, jak myślę, fanów na pewno nie straci nigdy. Rytmiczne brzmienia siedzą w człowieku i ściągną ludzi. A dokąd to zmierza? Ku dobremu.

M. Z.: Obyś i ty ku dobremu zmierzał.

Przypis bibliograficzny
Zieliński, Mikołaj i Kujawa, Artur, “EKSCENTRYCZNE RZECZY,” MÓZG archiwum, Dostęp 17 listopada 2019, http://archiwum.mozg.art.pl/items/show/2463.
Relacje między zasobami

Zasób nie ma zdefiniowanych relacji