Przeskocz do głównej zawartości
Identyfikator
R17t001
Data
Tytuł
LUDZKA CHATA
Etykiety

LUDZKA CHATA

Opis

Z Teodorem Olterem rozmawia Mikołaj Zieliński

Tekst

Mikołaj Zieliński: Czy odczuwasz wpływ miejsca o nazwie Mózg na swoje działania, na to co obecnie robisz?

Teodor Olter: Nie wiem, chyba nie do końca. Nie jest to takie miejsce, w którym jestem na tyle często, żeby to coś zmieniało...

M. Z.: Rozumiem. A czy możesz powiedzieć, że czujesz coś wyjątkowego w tym miejscu, czy jest to dla ciebie po prostu jedno z miejsc, w których czasami grasz?

T. O.: Dla mnie trochę jest to jedno z miejsc, ale tak jak widzę czy ciebie, czy Twixa [Łukasza Jędrzejczaka], czy innych ludzi, którzy tam siedzą i którzy tam pracują, to widać, że tam jest normalnie jakaś chata po prostu ludzka.

M. Z.: Ludzka chata?

T. O.: Ludzka chata. Dla ludzi. Miejsce. Dom. I fajnie, że jest dom gdzieś poza domem dla ludzi. Wspólny. Na przykład byłem przedostatnio na tym iwencie, na Tupocie Poetyckim i była ta orkiestra improwizowana.

M. Z.: Mhm, to Anka [Niestatek] dyrygowała wówczas?

T. O.: Mhm. Właśnie tam poznałem Jarka [Majewskiego] i Twixa, i... nie pamiętam jak się nazywa ten koleś, co gra na wiolonczeli...

M. Z.: Hmm... Masz na myśli chyba Wiktora [Francikowskiego]? Taki dredziasty? Niski?

T. O.: Nie, takie miał bez dredów... Z brodą, ale nie taką superdużą.

M. Z.: Z brodą, na wiolonczeli... hmmm... no nieważne.

T. O.: W każdym razie przyjechałem tam totalnie na... właściwie nie myśląc o tym, co to będzie i spędziliśmy dwa dni. Pierwszego były próby z całą orkiestrą i właściwie zostaliśmy po próbie z Jarkiem i z Natanem [Kryszkiem] i z taką jeszcze Agnieszką, która przyjechała chyba z Poznania i siedzieliśmy tam, wiesz, do trzeciej i graliśmy po prostu sobie akustycznie na scenie i to było super. Więc poznałem dużo ludzi różnych, z którymi też teraz coś próbuję robić... I z Jarkiem się spotkałem w Warszawie i zaczęliśmy coś tam sobie gadać. Z Twixem chciałbym pograć, i tak dalej...

M. Z.: To dobrze.

T. O.: Jakiś tam jest bardzo konkretny wajb bardzo konkretnych ludzi, ale też trzeba ich najpierw poznać, żeby zrozumieć, że ten wajb tam jest i jak on działa.

M. Z.: To ciekawe, bo mam wrażenie, że jakoś ostatnio nikt nie zwrócił na to uwagi i o tym nie powiedział. Poza tym cóż... Nie będę cię pytał o to, jak postrzegasz sprawy lokalnie, bo nie siedzisz w Bydgoszczy, natomiast mogę cię zapytać o to, jak ty widzisz postrzeganie innych tego miejsca, na przykład w Warszawie, czy gdziekolwiek jeździsz. Zapewne się tobie zdarza mówić o tym? Że na przykład grałeś tu, a spotkałeś kogoś tu, i tak dalej.

T. O.: Myślę, że jednak... No... Bydgoszcz nie jest najłatwiejszym miejscem do grania takiej muzy, jaką tutaj dookoła się gra. Ja na przykład miałem więcej takich dobrych strzałów, jeżeli chodzi o publikę i zaangażowanie dajmy na to w Toruniu, gdzie chłopaki rozkręcili fajny biznes. No i... W Warszawie wśród wszystkich muzyków jest po prostu jakaś konkretna trasa i ona ma kilka takich, jeśli chodzi o Polskę, kotwic na północy. Jest Trójmiasto, jest Szczecin, jest Poznań, Wrocław, Kraków czy coś.

M. Z.: No, Szczecin to trochę północ, ale już zachodnia.

T. O.: Tak, tak-tak. Tak, tak. Ale jednak zawsze tam trzeba dojechać jakoś i jedzie się jednak przez środek, a na środku jest właśnie Łódź, Toruń i Bydgoszcz. Więc myślę, że Mózg stał się właśnie takim trochę w myślach ludzi... taką właśnie kotwicą tego środka, gdzie zawsze można wpaść. Ja na przykład miałem takie opcje, że mieliśmy trasę i wychodziło nam, że nie mamy koncertu we wtorek i Sławek nam powiedział: "No dobra, niech będzie". Otworzył nam klub we wtorek i zagraliśmy dla trzydziestukilku osób. I było super.

M. Z.: No, zdarza się tak, zdarza się też inaczej.

T. O.: No absolutnie.

M. Z.: Czasami jest też tak, że wpadasz do klubu, żeby poćwiczyć na żywo, typu próba otwarta. I to też jest spoko. To już tak na marginesie trochę powiem, że bywa tak, że te otwarte próby są najtrudniejsze. Masz na przykład takich słuchaczy, którzy już słyszeli bardzo dużo i wiadomo, że mogą zareagować zupełnie nijak albo wręcz nie tak, jakbyś sobie tego życzył. Nie wiem jak odczuwasz tę publiczność bydgoską...

T. O.: I wczoraj było fajnie, i wtedy, jak był ten Tupot, to pamiętam, że była pełna sala w ogóle przecież. Jak graliśmy z Jesienią i z Lemiszem, to było tak bardziej typu, że ziomki i kameralnie, ale też myślę, że wszyscy byli zainteresowani i było fajnie. Jak graliśmy wtedy kiedyś z Pokusą, to było jakoś przy Camerimage, i było tak, że była cała sala z barem zawalona ludźmi z tego festiwalu. Na sali było niedużo ludzi i cały dół był zawalony ludźmi. Wszyscy po prostu w garniturach przyszli na drinka po otwarciu festiwalu. Więc jest trochę tak, że jest publiczność bydgoska, która jest jakąś taką publicznością po prostu bydgoską, miastową, ale jest też ta druga, która jest właśnie zainteresowana i jest to całkiem spora grupa ludzi.

M. Z.: No tak, są ludzie, którzy słyszeli coś o czymś i chcieliby się przekonać na własne oczy, uszy.

T. O.: No i to jest super, bo w wielu miejscach jest tak, że ludzie w ogóle nie chcą się o niczym przekonać.

Przypis bibliograficzny
Zieliński, Mikołaj i Olter, Teodor, “LUDZKA CHATA,” MÓZG archiwum, Dostęp 13 listopada 2019, http://archiwum.mozg.art.pl/items/show/2465.
Relacje między zasobami

Zasób nie ma zdefiniowanych relacji